Dzisiaj jest sobota, 16 grudnia 2017. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Święta są dobre na depresję



2010-11-15 12:45:42 (ost. akt: 2010-11-16 15:05:56)

O świątecznej krzątaninie, o tym, co zrobić, żeby cieszyć się świętami jak dziecko i jak zorganizować święta, by nie mieć po nich długów – radzi psycholog Jacek Doliński. Po rozmowie z nim nie ma wątpliwości: święta muszą być przyjemne i już!



Święta są dobre na depresję



Autor zdjęcia: Beata Szymańska

- Z roku na rok w sklepach coraz wcześniej pojawiają się ozdoby świąteczne. Czy to świadczy o tym, że święta coraz bardziej się komercjalizują? A może już całkowicie się skomercjalizowały?
- Na pewno świadczy to o postępującej komercjalizacji świąt. Ale ja zwróciłbym uwagę na co innego. Święta pełnią w naszej kulturze niezwykle istotną funkcję anksjolityczną, to znaczy są sposobem na radzenie sobie z sezonową depresją, jaka dopada nas zimą. U nas w taką depresję popada ponad czterdzieści procent ludzi, a na przykład w Skandynawii ponad sześćdziesiąt procent. Za to w Afryce nikt nie cierpi z powodu tej sezonowej depresji. Tak więc święta są sposobem na radzenie sobie z anhedonią, czyli niezdolnością do odczuwania przyjemności. Depresja sezonowa kończy się bowiem dopiero w maju, a jakoś ją przetrwać musimy. A wracając do komercjalizacji świąt, to trzeba podkreślić, że jest na nią pełne przyzwolenie. Komercjalizacja świąt nie przeszkadza nam. Wręcz przeciwnie – bylibyśmy bardzo zawiedzeni, gdyby w święta lub tuż przed świętami sklepy były nieczynne, gdyby nie było w nich świątecznej atmosfery i świątecznych promocji. Chęć konsumpcji jest bardzo ludzkim odruchem i wynika z naszych głębokich potrzeb. Trudno więc z tym walczyć i nie ma co się frustrować. Od trzeciego roku życia człowiek uczy się dostosowywać siebie do świata, a nie na odwrót. Nie zmienimy tego. Święta dalej będą wykorzystywane do napędzania konsumpcyjnej machiny i to właśnie dlatego, że są bardzo przyjemnym elementem naszej kultury.

- Ale czy święta sprawiają nam jeszcze przyjemność?

- Święta muszą nam dawać radość, bo są w grudniu! A w grudniu walczymy z depresją, której przecież nie chcemy. Zwierzęta zapadają zimą w sen i niczym się nie przejmują, ale człowiek tak nie może. My musimy ten okres przetrwać, przeżyć. I właśnie po to są nam święta. A marketingowcy to tylko wykorzystują.


- No tak, ale jednak święta nie cieszą dorosłych tak samo jak dzieci. Dlaczego ta magia świąt z dzieciństwa gdzieś potem znika?

- Podobno nie ma piękniejszego widoku niż światełka na choince odbijające się w oczach dziecka… Z drugiej strony pamiętajmy, że zawsze idealizujemy wspomnienia. Chociaż te święta rzeczywiście są bajkowe jak żadne inne. Takiej bajkowości brakuje chociażby świętom wielkanocnym. A bajkowość jest dziecku potrzebna do rozwoju. I ta bajkowość, te wspomnienia zostają w nas na zawsze. Nosimy to głęboko w sobie. Nawet starszym osobom, kiedy słyszą dźwięk świątecznych dzwonków lub niski głos Mikołaja, robi się przyjemnie i po prostu zaczynają się cieszyć. Przechowujemy w sobie skojarzenia, które wystarczy delikatnie wywołać, żeby człowiek przeniósł się w świat pozytywnych przeżyć. To tak zwany mechanizm zakotwiczenia.


- Pytając o to, czy święta są dla nas jeszcze przyjemne, miałem na myśli między innymi gospodynie domowe. Im święta często kojarzą się chyba z zakupami, przygotowywaniem potraw wigilijnych i sprzątaniem przed przyjściem gości i po ich wyjściu. Tak więc na myśl o świętach robi im się słabo.

- Ale przecież gospodynie domowe też kiedyś były dziećmi. I mimo tych wszystkich udręk wspominają święta bardzo dobrze. Dorośli są tak uwarunkowani i skonstruowani, że mimo tych wszystkich świątecznych obowiązków odczuwają przyjemność związaną ze świątecznym okresem. Ta cała krzątanina i towarzyszące jej pobudzenie są dla nas przyjemnością samą w sobie.


- Święta są przyjemne, ale często po świętach okazuje się, że na koncie jest debet i przez następne miesiące trzeba wegetować. Dlaczego zapożyczamy się przed Bożym Narodzeniem?

- To taka patologia wywołana próbami radzenia sobie z depresją sezonową. Kiedy nas dopada, za wszelką cenę chcemy sobie i innym zrobić przyjemność. Dążymy do tego, nie zważając na konsekwencje. Z drugiej strony zapożyczanie się wynika z tego, że stajemy się ofiarami pułapek marketingowych. Niedawno czytałem badania, z których wynika, że najwięcej pieniędzy podczas świąt wydają osoby labilne, czyli mało stabilne emocjonalnie. Takie osoby łatwo ulegają presji i nastrojom.


- To co trzeba zrobić, żeby po świętach nie padać na twarz ze zmęczenia i nie popaść w rozpacz z powodu zadłużenia?

- By nie było efektu wahadła, trzeba podchodzić do świąt z dystansem. Trzeba się ograniczać, na przykład podczas kupowania prezentów. Prezenty gwiazdkowe nie mają być drogie, ale przemyślane. Oprócz wartości muszą mieć swoją symbolikę, która niesie określone przesłanie.


- Wywołał Pan temat prezentów, muszę więc zapytać: co robić, kiedy prezent znaleziony pod choinką, delikatnie mówiąc, nas nie zachwyca?

- Dobre wychowanie nakazuje ukrycie niezadowolenia. Jego okazywanie to wielki nietakt. Prezent należy rozpakować na oczach obdarowującej nas osoby, obejrzeć go i najlepiej pozytywnie skomentować jego otrzymanie. Tego wymaga kultura.


- A Panu zdarzyła się taka sytuacja, że musiał Pan ukrywać niezadowolenie z prezentu?

- Nie zdarzyło mi się to, jeżeli chodzi o prezenty pod choinką, ale kiedyś dostałem prezent, który rzeczywiście mi nie odpowiadał. Nie pamiętam już co to było, za to pamiętam emocje, jakie mi wtedy towarzyszyły. Nie było mi przykro z powodu tego nieudanego prezentu, tylko dlatego, że osoba, od której go dostałem, nie zastanowiła się nad tym, co mi dać. Co do prezentów mogę jeszcze dodać, że tak zwane prezenty uniwersalne, jak na przykład kosmetyki czy skarpetki sprawdzają się, ale nigdy nie sprawiają tak dużej przyjemności jak prezenty kupione celowo z myślą o danej osobie.


- A tak w ogóle to lubi Pan święta Bożego Narodzenia?
- Jasne, że lubię! Lubię też Mikołaja i prezenty (śmiech). To wszystko jest po prostu fajne. Święta Bożego Narodzenia to najfajniejsze i najładniejsze święta, jakie mamy.


Piotr Gajewski


Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB